piątek, 26 lutego 2016

Wiosna #09

- A więc, panno Potter?-uśmiechnął się Snape.-Byłaś w Hogsmeade?
- Ja... ja naprawdę jestem niewinna-jęknęła dziewczynka. Przetarła dłonią czoło i spuściła głowę.
Nauczyciel wstał, podnosząc różdżkę. Zaczął szperać w szafce. Po chwili trzymał w dłoni flakonik.
- Eliksir Prawdy.Jeśli będę musiał go użyć, wyciągnę konsekwencje. Dumbledore dowie się prędzej czy później. Ale możemy też pójść na kompromis. Przyznasz mi się, a ja nikomu nic nie powiem. W zamian oczekuję kilku informacji. Opowiesz mi o tym, hm... po co udałaś się do Hogsmeade, gdzie spędziłaś czas, z kim i w jaki sposób. Dzięki temu przygotuję ci mały... plan obrony-Severus był wyraźnie zakłopotany tym, co mówił.
- Pan się dobrze czuje?-warknęła dziewczynka.-No dobra. Byłam w Hogsmeade. Chciałam poznać tę wieś, tak? Nie znalazłam tam w sumie nic ciekawego poza Miodowym Królestwem. Siedziałam z siostrami Angrid za jakąś starą budą jedząc słodycze i popijając piwo kremowe. W jaki sposób ma to pomóc w wybronieniu mnie?
- Zostaw to mnie. A teraz wracaj do pokoju wspólnego i trzymaj się wersji, że pomagałaś mi robić porządki w eliksirach. Jasne?
- Oczywiście.
Julie wstała z fotela. Trzęsła się z nerwów, omal nie przewróciła chwiejnego taboretu stojącego obok. Rzuciła ostatnie spojrzenie w stronę profesora i wyszła za drzwi. Odetchnęła z ulgą, gdy mogła wreszcie wypuścić z nozdrzy stęchły zapach gabinetu. Lubiła Snape'a, ale mimo to bała się przebywać długo w jego towarzystwie.

♥ ♥ ♥

Zbliżała się wiosna, a przynajmniej na to wyglądało. Był dopiero początek lutego, ale śnieg zaczął już topnieć. Julie przechadzała się po błoniach w towarzystwie sióstr. Wiele osób korzystało teraz z ostatnich resztek śniegu, więc często spotykały znajomych Ślizgonów. Przechodziły właśnie między drzewami, gdy dziewczynka spostrzegła, że w ich stronę podążają wspólnie Harry i Hermiona. O nie, znowu będzie pogadanka.
- Młoda, zaczekaj-krzyknął czarnowłosy chłopak.-Musimy pogadać.
- Nie mam ochoty z tobą gadać.
Harry spojrzał na nią surowo. Chwycił kawałek jej szaty i pociągnął za sobą w dół, prosto do chatki Hagrida.
- Nie idziemy do Hagrida. Słyszałem, że wybrałaś się z nami do Hogsmeade-zaczął Potter.-Nie mam zamiaru prawić ci kazań, bo to ci nic nie da, ale wiedz, że matka dowie się prędzej niż myślisz.
- Ale ty jesteś irytujący... maminsynek pieprzony-zawarczała.
- Dziecko, uspokój się-powiedziała Hermiona, która pojawiła się obok.
- Nie odzywaj się, ty głupia kujonko! Do biblioteki, ale już!
- Zamknij się, Julie! Zamknij się wreszcie, do cholery!-ryknął Harry. Minęło kilka sekund ciszy, nim spokojnie kontynuował.-Nie moja sprawa, chciałem dla ciebie dobrze. Ale skoro chcesz oddać się ślizgońskim mackom, to proszę bardzo. Piszę do matki.
Odszedł, trzepocząc szatą. Hermiona stała w miejscu nienawistnie przyglądając się dziecku. Po chwili również obróciła się na pięcie i pobiegła za przyjacielem. Dogoniła go dopiero w zamku.
- Harry, wiem, że ci jej żal i że jesteś wkurzony-zaczęła.-Ale nie krzycz po niej. To nie jej wina, że trafiła do Slytherinu i wzięła to sobie do serca.
- Ile jeszcze będzie tak żyć?!-krzyknął Harry. Dziewczyna spostrzegła, że próbuje powstrzymać łzy.-Ta gówniara... ona naprawdę nie wie... nie mogę już dłużej, Hermiono. Rozumiesz?
Zapadła cisza. Po chwili dziewczyna ujęła jego ręce i spojrzała mu w oczy.
- Harry, to nie jest twoja wina, ani nawet jej. Ja mam pewne podejrzenia, ale nie chcę o tym mówić. Wiesz dobrze, że nie powinieneś się tym stresować. Nie w twoich rękach leży jej wychowanie i wystarczy napisać do mamy. Nic więcej nie możesz zrobić. Starasz się, ale to nic nie da.
Chłopak patrzył na nią ze smutnym uśmiechem na twarzy.
- Dziękuję, Hermiono. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił-przytulając dziewczynę, pocałował jej policzek i odszedł.
Miona stała na korytarzu. Nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Harry? Po chwili rozważania znów wyszła na zewnątrz. Julie już zmierzała w stronę zamku.
- Julie, musimy pogadać-zawołała.-Nie mam zamiaru się kłócić, nie będę ci nic wypominać i niczego cię uczyć.
- Co znowu?-spytała rudowłosa dziewczynka podążając w jej stronę.
- Wiem, że wydaje ci się, że Harry po prostu chce ciebie wkurzyć... czy coś takiego-zaczęła.-Ale on jest naprawdę wspaniałym chłopakiem i wiem, że nie chce dla nikogo źle. On naprawdę się o ciebie troszczy i próbuje sprawić, abyś wyrosła na świetną osobę. Może za szybko cię osądza, ale ty też nie możesz zbyt szybko osądzać jego.
- Chciałabym, żeby tak było. Ale on zaraz będzie miał dziewczynę kujonkę i wtedy całkiem poprzewraca mu się w głowie.
Hermiona spłonęła rumieńcem. Pewnie to by się nie stało, gdyby nie wydarzenie sprzed kilkunastu minut.
- N-nie rozumiem, o co ci chodzi-jęknęła.-Widzisz, szybko go osądzasz. Nie możesz wiedzieć, co się stanie i co z tego wyniknie, więc przestań zgadywać. Dobra, koniec. Słuchaj, po prostu nie bądź taka nerwowa, kiedy Harry coś do ciebie mówi, okej?
- To niech on przestanie się po mnie wydzierać!-krzyknęła dziewczynka mijając starszą koleżankę.
Biegnąc w stronę dormitorium Ślizgonów, dziewczynka miała wrażenie, że wszyscy się dziś na nią uwzięli. Wszystko tylko jej wina, a inni tylko są świadkami zbrodni. Spoczywając w fotelu przed kominkiem zabrała się za lekturę książki zatytułowanej "Na błoniach". Po kilku minutach spostrzegła, że w pomieszczeniu została sama, tylko na przeciwko siedział wpatrujący się w nią Draco Malfoy.

1 komentarz: